Wyjazd do Sri Lanki jest już historią, ale wystarczy zamknąć oczy, by znów poczuć zapach herbaty, ciepły wiatr znad oceanu i zobaczyć soczystą zieleń wyspy. To jedna z tych podróży, które nie kończą się wraz z powrotem do domu. W tym roku Komisja ds. Kultury OIRP Gdańsk zaprosiła radców prawnych, aplikantów oraz osoby towarzyszące na wyprawę na Sri Lankę.
Zainteresowanie było tak duże, że na wyspę wyruszyły dwie grupy. Każda z nich przeżyła własną przygodę, choć początek pobytu pierwszej grupy zapisał się w pamięci szczególnie mocno.

28 listopada 2025 r., w dniu naszego przylotu, na Sri Lankę dotarł cyklon Ditwah. Silne opady, wiatr i zniszczenia infrastruktury – w tym podmyte tory kolejowe – wymusiły zmiany w planie podróży. Były chwile niepewności, ale szybko okazało się, że lankijska rzeczywistość uczy elastyczności i spokoju. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu lokalnego przewodnika nasz program został zmodyfikowany tak, byśmy mimo wszystko mogli zobaczyć to, co na wyspie najpiękniejsze.
Udało się zetknąć się „oko w oko” z tamtejszą przyrodą, zobaczyć plantacje herbaty i słonie spacerujące wzdłuż dróg, skosztować dobrej lankijskiej kuchni i poznać ciekawych ludzi.

Naszą podróż rozpoczęliśmy w sercu wyspy, od majestatycznej Sigiriya – Lwiej Skały, wznoszącej się ponad dżunglą niczym kamienny okręt. Wspinaczka na szczyt była wyzwaniem, ale widok zapierał dech w piersiach i wynagrodził każdy wysiłek.
W Kandy, duchowej stolicy kraju, odwiedziliśmy Świątynię Zęba Buddy. Wśród zapachu kadzideł, dźwięku bębnów i skupionych twarzy pielgrzymów można było poczuć, jak głęboko religia i tradycja przenikają codzienne życie mieszkańców.

Z Kandy ruszyliśmy w kierunku górzystych terenów herbacianych. To tutaj zobaczyliśmy rozległe plantacje herbaty, poprzecinane wąskimi ścieżkami, po których kobiety w kolorowych sari zbierały liście herbaciane. Wizyta w fabryce herbaty pozwoliła zrozumieć, jak wiele pracy kryje się w każdej filiżance cejlońskiego naparu.
Nie zabrakło też spotkań z dziką przyrodą. Podczas aż dwóch safari obserwowaliśmy słonie spacerujące tuż przy drogach, egzotyczne ptaki i krajobrazy, które wyglądały jak żywcem wyjęte z filmu przyrodniczego.

